Barra Bravas czyli szczyt fanatyzmu.

 

Billy Shankly, legendarny brytyjski trener znany głównie z prowadzenia drużyny piłkarskiej Liverpool F.C. powiedział kiedyś:

Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna jest sprawą życia lub śmierci. Jestem bardzo rozczarowany takim podejściem. Mogę zapewnić, iż jest o wiele, wiele ważniejsza

Mimo, że od wypowiedzenia tych słów minęło prawie pół wieku, wydają się one być nadal aktualne.

W każdym europejskim kraju, istnieją w końcu drużyny posiadające rzeszę oddanych fanów, często Ci fani gotowi są na ogromne poświęcenie ale i na narażenie swojego życia w imię symbolu na koszulce. Z resztą daleko nie szukając Polacy w tej kwestii wiodą prym. Polscy kibice na zagranicznych wojażach są postrachem lokalnej społeczności, w Europie podobną, „złą sławę” mają tylko drużyny rosyjskie i kibice z krajów byłej Jugosławii. Jeśli myślisz jednak, że najgorsze co może Cię spotkać to bliższy kontakt z rodzimym chuliganem, módl się żebyś nie miał okazji mieć styczności z Barra Bravas.

 

Villa Fiorito miejscowość położona kilkanaście kilometrów od Buenos Aires, stolicy Argentyny mimo swojej malowniczej nazwy z pięknem ma niewiele wspólnego. Jest to jeden z najgroźniejszych slumsów w całej Ameryce Południowej, w których najczęstszym widokiem są prowizoryczne budowle z blachy falistej i tony śmieci walających się po ulicach. Jest to też miejsce, w którym urodziła i wychowała się legenda. Człowiek, który w Argentynie ma swój kościół a przez fanów nazywany jest po prostu Bogiem…Diego Maradona. Dumę z tego faktu wyrażaną przez lokalnych mieszkańców można spotkać tutaj na każdym kroku, najbardziej szalonym tego przykładem jest główna droga w Villa Fiortino na której widnieje podobizna Boskiego Diego z aureolą nad jego głową. Nie trzeba być mistrzem dedukcji żeby zrozumieć, że najważniejszą religią w tym miejscu jest futbol.

in-villa-fiorito-2_630

O ile średnia zarobków w samej Argentynie wynosi w granicach 650 pseos (48$) o tyle w samym Villa Fiorito rzadko kiedy ktoś przekracza 300 pesos (22$). Luksusem w tym mieście jest dostęp do bieżącej wody a o szkolnictwie można tylko pomarzyć. W takim miejscu jedyną alternatywą i rozrywką dla okolicznych dzieciaków  jest piłka nożna. Na slumsowym boisku na którym w piłkę uczył się grać sam Diego, poznaje się swoich kompanów, którzy później stają się Twoimi partnerami nie tylko przy futbolu ale i przy mniejszych bądź większych przestępstwach, taka jest cena i ryzyko jeśli chcesz w tym miejscu w miarę godnie żyć. W podobny sposób zaczyna się historia większości Barra Bravas.

3

Kim są Barra Bravas? W wolnym tłumaczeniu szaleni kibice i właściwie to wolne tłumaczenie idealnie ich określa. Nie są ta fani konkretnego zespołu ani organizacja działająca wokół grupy klubów piłkarskich. Jest to pewnego rodzaju subkultura działająca na terenach całej Ameryki Południowej, a która to jako miejsce swojej egzystencji wybrała stadion piłkarski choć nie tylko.

To co się dzieje na stadionach piłkarskich pod przewodnictwem Barra Bravas można określić jednym słowem: fanatyzm. Jeśli byłeś do tej pory na derbach Krakowa, Śląska czy nawet derbach Belgradu to chcąc poczuć atmosferę panującą na meczach w Ameryce Południowej musisz pomnożyć to x3. Ciągłe śpiewy, radość, sztuczne ognie czy fajerwerki, będąc na takim meczu chłoniesz klimat święta w jakim bierzesz udział.

 

Jest też jednak druga strona medalu, fanatyzm ze stadionów przenoszony jest do miast, na ulice siejąc tam śmierć i spustoszenie. Statystyki policyjne są nieubłagane, w samej Argentynie od 2010 roku z powodu bójek kibicowskich zmarło ponad 200 osób. Tylko w 2016 roku 7. Czym więc różni się Ameryka Południowa od Europy, w której też regularnie dochodzi do burd a w której to kostucha nie zbiera tak dużych plonów?

Różnica polega na sposobie podejścia. W Europie, chuligani działają na zasadzie rywalizacji. Kibice drużyny A walczą z kibicami drużyny B ale tylko po to by pokazać kto jest lepszy, zrobienie komuś krzywdy a przede wszystkim zabójstwo jeśli się zdarza jest często niechcianym efektem ubocznym.

W Ameryce Południowej natomiast kibice traktują swój klub jak religię, co za tym idzie kibice innych klubów uważani są za innowierców w przypadku konfrontacji nie chodzi więc o pokazanie kto jest lepszym a o unicestwienie wroga. Dlatego też, często w takich starciach, używane są rozbite butelki, noże a nawet broń palna.

Na pierwsze wzmianki o Barra Bravas można trafić w latach 60-tych ubiegłego wieku. Równocześnie  te specyficzne gangi rozwijały się w Argentynie i Brazylii (gdzie z racji używania języka portugalskiego a nie hiszpańskiego nazywane są torcidami ).  Do pierwszej regularnej bitwy, za którą obciąża się „szalonych fanów” doszło podczas meczu w Rosario w 1967 roku, zginęły wtedy 3 osoby a 56 było rannych.

O tym jak różnie rozumiany jest fanatyzm piłkarski przez Europę i Amerykę Pd. niech świadczy fakt, że próżno szukać tak popularnych przecież w świecie piłkarskim zgód między klubami tych 2 kontynentów. Choć trudno oprzeć się wrażeniu, że sami Europejczycy z podziwem patrzą na kraje Latynosów czego najlepszy przykład mamy w rodzimym futbolu a dokładniej w Sosnowcu.

 

Zresztą nie tylko w Europie, a również w Azji (patrz: zdjęcie profilowe artykułu) czy w Stanach Zjednoczonych gdzie utożsamiają się z nimi latynoamerykańskie gangi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s