Najbardziej krwawy mecz na Świecie.

44579_10151394825204180_756374274_nGdyby spytać futbolowych fanatyków na jakim meczu chcieliby się pojawić na stadionie przed śmiercią, pewnie większość wybrałaby derby Belgradu. Jeśli ktoś nie lubi serbskich klimatów wybrałby albo mecz pomiędzy Olympiakosem Pireus a Panathinaikosem Ateny albo derby Moskwy, a Ci liczący na dodatkowy świetny poziom również na boisku, derby Mediolanu. Wszystkie te mecze są jednak niczym przy jednym, który regularnie zbiera żniwo śmierci, na którym przeważnie zasiada ponad 100 000 widownia i który to słynie z najbardziej brutalnych i nienawidzących się wzajemnie kibiców na Świecie. Jeśli naprawdę chcecie poczuć atmosferę grozy, adrenalinę skaczącą wyżej niż przy skoku z samolotu bez spadochronu musicie kiedyś wybrać się na derby Kalkuty.

Futbol hinduski to pisząc kolokwialnie totalne gówno. 1,2 miliarda ludzi w całym kraju, a wśród nich żadnego piłkarza, który dorósłby chociażby do średniego, europejskiego klubu. Trudno więc wymagać by sama liga była mocna. Mimo wsadzonych setek milionów dolarów przez lokalnych oligarchów,  mimo zatrudniania przygasających już gwiazd europejskiego piłkarstwa by Ci kończyli karierę w Indiach  poziom I-league (odpowiednik tamtejszej ekstraklasy) jest na takim samym poziomie jak czystość Gangesu. Czyli totalny syf. Mimo tego na meczach pojawiają się setki tysięcy kibiców tygodniowo, którzy swój klub traktują w sposób nie mniej priorytetowy jak ich odpowiednicy w Europie. Wisienką na torcie są dwie drużyny z Kalkuty, East Bengal F.C. oraz Mohun Bagan A.C., które grając ze sobą tworzą niezapomniane, fanatyczne widowisko, które niestety kosztowało już życie kilkadziesiąt osób.

Mohun Bagan A.C. to jeden z najbardziej utytułowanych i najstarszych klubów w Indiach (powstał jeszcze w XIXw.). Szacuje się, że ma też w tym kraju najwięcej kibiców, a biorąc pod uwagę populację państwa hinduskiego można jasno napisać, że jest to jeden z najbardziej wspieranych klubów na Świecie mimo, że kompletnie nieznany po za swoim kontynentem. Ich stadion nazywany  Salt Lake Arena, do 2011 roku miał pojemność 120 000 widzów i choć po renowacji jego pojemność zmniejszyła się do około 70 000 to biorąc pod uwagę pobłażliwość hinduskiego prawa w sprawie sprzedawanych biletów (świetnie widać to chociażby przy transporcie kolejowym) wciąż zdarzają się mecze gdy frekwencja przekracza liczbę sześciocyfrową. Rekord? A jakże by inaczej, 14 lipca 1997 roku podczas derbów Kalkuty na stadionie zasiadło 130 000 widzów.

East Bengal F.C. powstał kilkadziesiąt lat później w 1920 roku.  Swoją siedzibę mają niedaleko kalkuckich ogrodów edena. Czyli mekki hinduskiego krykieta.  Stadion East Bengal mieści się obok Fort William, historycznej fortyfikacji zbudowanej w połowie XIX w. Sam obiekt, choć dość pojemny bo może pomieścić prawie 25 tyś widzów,  jest bardzo zaniedbany. Jedynym miejscem, w miarę zadbanym jest trybuna na której zasiadają najzagożalsi fani. Trybuna w kolorze żółtym i czerwonym czyli barw klubowych, barw które niejako są również symbolem konfliktu z odwiecznym wrogiem.

 

Historia nienawiści

Geneza konfliktu pomiędzy oboma klubami jest ściśle związana z historią i kulturą w samych Indiach. Indie to kraj kastowy, kraj w którym pochodzenie czy zamożność mają wręcz kluczowe znaczenie.  Dlatego też gdy w 1920 roku bogatemu, najbardziej znanemu klubowi czyli Mohun Bagan A.C. wyrósł w mieście biedniejszy konkurent  (a właściwie powstał jako odłam Mohun) od początku był traktowany w sposób delikatnie pisząc oschły. Całej sytuacji pikanterii dodaje fakt, źe ówczesny władca Indii Ghandi Satyagraha był kibicem Mohun i na ich rywali z East Bengals patrzał mało przychylnym okiem. Do tego stopnia, że mimo tego iż drużyna Bangalsów przez 5 lat z rzędu wygrywała 2 ligę nie dostawała promocji wyżej. Kulminacyjny moment nadszedł w 1930 roku gdy kibice postanowili dać upust złości wynikającej z niesprawiedliwego traktowania i wyszli na ulicę z pochodniami. Klub East Bengals na upamiętnienie tego wydarzenia zmienił swoje barwy na kolor ognia tych pochodni czyli na żółty i czerwony.

Konflikt dziś

Rywalizację kibiców w Indiach trudno porównać do tej z Europy. Niby istnieje tam jakiś ruch ultras zajmujący się oprawami czy dopingiem ale jest on na tak miernym poziomie, że nie zrobi to na nas większego wrażenia. Trudno też mówić o jakimś zorganizowanym chuligaństwie. Wszelkie akcje mają charakter spontaniczny, choć schemat działania jest zawsze ten sam. Derby Kalkuty, stadion Salt Lake wypełniony ponad swoją pojemność kibicami obu klubów, biorąc pod uwagę hinduską organizację nie trudno zgadnąć, że często zwaśnieni fani zasiadają obok siebie. Nadchodzi stykowa sytuacja, jak nieodgwizdany karny czy niesłusznie uznana bramka i wybucha tykająca bomba. Dochodzi do wielkiej rozróby. Efekt? Ponad 300 rozegranych przeciwko sobie meczów i kilkadziesiąt awantur. Ponad 50 ofiar śmiertelnych. Do najbardziej tragicznego wydarzenia doszło 16 sierpnia 1980 roku, swoje życie straciło tam 16 osób. Ostatni raz ofiarę śmiertelną odnotowano w 2010 roku. Te statystyki pokazują jednak, że Derby Kalkuty to najbardziej krwawe mecze na świecie.

Jeśli spodobał Ci sie ten artykuł zachęcam do lektury pozostałych i obserwowania nas na Facebooku.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Najbardziej krwawy mecz na Świecie.

  1. Byłem tam w 2012 r. na meczu tłoczno jak w ichniejszych pociągach, ale kultura i doping zupełnie inaczej niż u nas.

    Tu macie mniej więcej klimat, co prawda mecz rozgrywany na tym mniejszym stadionie.

    Lubię to

  2. Gandhi Satyardaha? Nigdy nie było nikogo takiego. Gandhi to Gandhi a satyagraha to filozofia, ruch społeczny zainspirowany przez Gandhiego 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s