Ultras w Kraju Kangurów.

1455230123655Kraj Kangurów, Australia kojarzy się w sporcie głównie z śmieszną odmianą rugby, popularną tylko na ich kontynencie i ugrzecznionym, tenisowym  Australian Open, w którym za niewyciszony dzwonek telefonu możesz zostać wyproszony ze stadionu. Piłka Nożna? Gdy tydzień  temu pisałem artykuł o futbolu w USA używałem określeń młody, rozwijający się. Jak określić więc w stan w jakim profesjonalna liga piłki nożnej jest w Australii jeśli powiem, że powstała ona w 2004 roku? Raczkujący? Mimo to z pełną świadomością mogę stwierdzić, że jeśli chodzi o ruch ultras,  krewcy mieszkańcy „Nowej Holandii” zdecydowanie przerośli swoich współjęzykowców  z kraju „Wielkiego Sama”.

Sydney. Największe i najbardziej znane miasto w Australii kojarzące się głównie z nietypowym kształtem opery rozpoznawalnym na całym Świecie. Za parę lat znane może być jako zagłębie ruchu kibicowskiego na tym kontynencie gdyż to tu działają jedne z 2 najbardziej prężnych grup Ultras, które podzieliły miasto między sobą na wschodnią i zachodnią część.

Sydney FC to klub założony w 2005 roku, 2 krotny mistrz swojego kraju, najbardziej znany w Europie z tego, że swego czasu, u schyłku kariery  grał w nim Alessandro Del Piero.  Mecze rozgrywa na narodowym piłkarskim obiekcie Australii, olbrzymi stadion, który może pomieścić prawie 50 000 ludzi, na meczach A-league (odpowiednik australijskiej ekstraklasy) zapełnia się zazwyczaj w połowie, po za jednym meczem. Derby Sydney z Western Sydney Wanderers  drugim klubem z tego miasta, jak sama nazwa wskazuje rządzącym zachodnią jego częścią. Klubem, który powstał bardzo niedawno bo w 2012 roku ale już zdążył dorobić się fanatycznych kibiców, którzy kto wie czy na dzień dzisiejszy nie są najlepszymi na swoim kontynencie. No bo spójrzcie sami czy nie jest to poziom, którego zazdrościć mogą niejedne ekipy europejskie:

 

Red and Black Block czyli ekipa Western Sydney Wanderers  powstała praktycznie na równi ze swoim klubem jako przeciwwaga Sydney FC. Skąd jednak taki pomysł? The Cove czyli ekipę Sydney FC, swoją nazwę wzięła od dzielnicy Cove. Jednej z bogatszych, portowych dzielnic w tym mieście. Jest to miejsce zamieszkane głównie przez zamożnych Australijczyków, którzy chcieli stworzyć u siebie coś na wzór europejski. Ich poglądy i sposób bycia oraz mentalność została jednak na tym samym luźnym poziomie, z którego znani są obywatele Kraju Kangurów.

Natomiast zachodnie części Sydney te zdominowane przez Red and Black Block to dom dużej liczby kolonii głównie z wschodniej Europy: krajów byłej Jugosławii, Grecji, czy Polski. Trudno im się więc dziwić, że klimat na Sydney FC nie przypadł im za bardzo do gustu. Klub zbudowany w ich rejonach był więc idealnym argumentem do stworzenia czegoś swojego. Nie oznacza to jednak, że dzisiaj Western Sydney Wanderers to głównie ludzie z Serbii, Polski czy Grecji. Swoje miejsce odnalazła tam praktycznie każda mniejszość oraz rodowici Australijczycy. Same pieśni mimo, że na wzór europejski śpiewane są po angielsku.

 

Derby Sydney

Do tej pory obie ekipy spotkały się raptem kilkunastokrotnie. Mimo tego można już wyciągnąć pierwsze wnioski. Najdziwniejszym wydaje się ten, że mimo iż ekipa The Cove swoje początki miała prawie dekadę wcześniej na tle RBB prezentuje się mizernie, zarówno w kwestii opraw, dopingu jak i liczb w tak zwanym młynie. Mimo tego The Cove zdecydowanie należą do czołówki w swoim kraju a na ich mecze przychodzi po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Warto też odnotować, że obie ekipy różnią poglądy polityczne bo ile ekipa Sydney FC stara się być totalnie apolityczna o tyle fanom Wanderers zdecydowanie bliżej do prawej strony.

 

 

Trzeba dodać, że na samych meczach jak i po nich jest dość spokojnie, rzadko dochodzi do jakichkolwiek awantur czy bójek. Rzadko również odpalana jest pirotechnika. Wynika to z drakońskich kar. Gdy RBB w 2013 roku odpalili na jednym z meczów około 20 rac, władze ligi ukarały klub minus 3 punktami i ponad 50 000 $ kary. Oprócz tego wlepiono indywidualne kary sprawcom całego zamieszania w kwocie większej niż średni roczny dochód przeciętnego Polaka. Doprowadziło to do sytuacji w której kibice z zachodniego Sydney postanowili zaprotestować w znany, europejski sposób. Przez 20 minut jednego z meczów nie prowadzili dopingu, po czym dali wszystkim zgromadzonym znać, co myślą o takim ich traktowaniu.

 

Inne ekipy

W samym Sydney działa jeszcze kilka drużyn. Żadna z nich nie gra jednak na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, żadna też nie może się równać z którąkolwiek z dwóch wcześniej wspomnianych. Warto jednak odnotować ekipę Sydney United 58 Football Club, klub który jak sama nazwa wskazuje powstał w 1958 roku więc prawię 60 lat temu i skupia wokół siebie samych Chorwatów. Ekipa ta (Sydney United Supporters) nazywana jest bardzo często Sydney Coratia a doping na swoich meczach prowadzi tylko po chorwacku. Warto odnotować, że posiada ona skrajnie prawicowe poglądy i bardzo często daje się we znaki szczególnie ekipie The Cove. Analogiczna ekipa jest również w drugim, największym australijskim mieście czyli Melbourne.

 

 

Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zachęcam do lektury pozostałych i obserwowania Nas na Facebooku.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Ultras w Kraju Kangurów.

  1. Dzięki za kolejny genialny artykuł. Jakie są inne drużyny z Australii, które mogą poszczycić się fajnym młynem? Czy liczy się tylko Sydney?

    Lubię to

    1. Odległość jest zbyt spora by mówić o jakiś trwałych przyjaźniach czy zzgodach. O kontaktach również nic mi nie wiadomo, choć nie wykluczam, że RBB lub SUS mają coś wspólnego z którąś z ekip z Bałkanów.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s